Dzisiaj jest 16 10 2018, 21:30


Największe (subiektywnie) perfumeryjne smrody...

  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Awatar użytkownika

Marcin Budzyk

Administrator

  • Posty: 831
  • Rejestracja: 9 11 2011, 19:49

Największe (subiektywnie) perfumeryjne smrody...

Post14 11 2011, 21:42

Dla mnie to niewątpliwie Davidoff Champion, który jest ekstraktem fartucha laboratoryjnego i kurzu. Chyba najbardziej chemiczne perfumy, jakie w życiu wąchałem.

Nie należę do fanów Secretions Magnifiques, czyli spermy, krwi i śliny. Wiem, że to kompozycja powstałą z roślinnych i syntetycznych substancji, ale tak daje po nosie, że niemal pozbawia tchu. Nie pachnie spermą, ale bardziej wymiotami niemowlaka, zepsutym mlekiem i dentystą.

Trzecim zapachem w tej materii, jaki pamiętam jest Gucci Pour Homme. Piękny, drzewny, dymny, ale...

Pewnego zimowego dnia, kiedy mimo stukań budziki nie udało mi się wstać o czasie niemal spóźniłem się na autobus do szkoły. Pech chciał, że pachnidłem Guciem. Wybiegłem z domu z prędkością błyskawicy i cudem zdążyłem. Udało się. Drzwi się zatrzasnęły i ruszyłem w drogę ściśnięty niczym sardynka. Tętno szalało, oddech też. Nagle zrobiło mi się duszno i gorąco. Dobywający się zapach Gucia odbierany był przeze mnie wtedy tak straszliwie syntetycznie i dusząco, że nie wytrzymałem. Myślałem, że zwymiotuję i wysiadłem dwa przystanki dalej. Do szkoły się spóźniłem, a do tego zapachu nie mogę się nawet zbliżać.

A jakie są Wasze największe rozczarowania?
Offline
Awatar użytkownika

Agama

Wróżka/Wróżek ;)

  • Posty: 95
  • Rejestracja: 14 11 2011, 18:26

Re: Największe (subiektywnie) perfumeryjne smrody...

Post14 11 2011, 22:19

Ja ostatnio chciałam sobie przypomnieć lata młodzieńcze i swoje pierwsze perfumy czyli Sun z Oriflame'u.Zakupiłam od razu całą flachę.Psiknęłam powąchałam iii..masakra..zapach palącego się plastiku..parę godzin rewelacji w przewodzie pokarmowym z rozwolnieniem włącznie.Nigdy więcej! ani tego ani niczego z tej firmy.
Dostałam też w prezencie do zakupów próbkę Kate Moss Velvet Hour.Od razu popsikałam szyję,raz dwa i nadgarstek..musiałam to jak najszybciej zmyć i się przebrać.Piąta woda po herbacie..a herbaty nie znoszę i nie piję.
Ostatnio zmieniony 14 11 2011, 22:21 przez Agama, łącznie zmieniany 1 raz
''Spójrz na tego gościa z Indiany. Zamordował 12 osób, rozczłonkował je i wszystkie zjadł - to się dopiero nazywa alternatywny styl życia''.
Offline

scarlett

Wróżka/Wróżek ;)

  • Posty: 36
  • Rejestracja: 14 11 2011, 14:37

Re: Największe (subiektywnie) perfumeryjne smrody...

Post14 11 2011, 22:20

Be Delicious- zdecydowanie. Masakryczny zimny, syntetyczny ogór. Nie trawię.

Coco Mademoiselle- niestety, ale nigdy nie zrozumiem zachwytu nad tymi perfumami. Miks zgniłej bergamotki i odświeżacza powietrza.

Zazwyczaj coś mi się po prostu nie podoba, te perfumy natomiast w moim odczuciu śmierdzą i nic tego nie zmieni.
Offline
Awatar użytkownika

Gwiazdka72

Uczeń Maga

  • Posty: 656
  • Rejestracja: 14 11 2011, 14:09
  • Lokalizacja: Szczecin

Re: Największe (subiektywnie) perfumeryjne smrody...

Post15 11 2011, 8:50

Ostatnio przypomniały mi się moje młodzieńcze zachwyty nad wycofanym już zapachem Joop - Nuit d'Ete i rzuciłam się na próbki, które pojawiły się na Allegro. Niestety zapach po tylu latach od wyprodukowania pachniał zupełnie inaczej niż pierwotnie, był duszący i zupełnie nie przypominał cudu, który pamiętałam..także rozczarowanie.
Beauty comes from within
Offline
Awatar użytkownika

diggerowa

Uczeń Maga

  • Posty: 495
  • Rejestracja: 15 11 2011, 19:24

Re: Największe (subiektywnie) perfumeryjne smrody...

Post15 11 2011, 20:02

Ostatnio zdarzyło mi się poczuć YSL Parisienne, jakże mnie zemdliło :(
Offline
Awatar użytkownika

lcu

Czeladnik

  • Posty: 5
  • Rejestracja: 15 11 2011, 19:24
  • Lokalizacja: Gdynia

Re: Największe (subiektywnie) perfumeryjne smrody...

Post15 11 2011, 20:07

Marcinie może warto raz jeszcze przetestować ten zapach w moim awatarze, dla mnie to jeden z niszowych zapachów stojących na półkach sieciówek.
Offline
Awatar użytkownika

Marcin Budzyk

Administrator

  • Posty: 831
  • Rejestracja: 9 11 2011, 19:49

Re: Największe (subiektywnie) perfumeryjne smrody...

Post15 11 2011, 20:43

lcu pisze:Marcinie może warto raz jeszcze przetestować ten zapach w moim awatarze, dla mnie to jeden z niszowych zapachów stojących na półkach sieciówek.


Ja nie przeczę. Naprawdę doceniam ten zapach, kiedyś bardzo mi się podobał i nadal polecam go innym. Bodajże w maju na minizlocie we Wrocławie jedna dziewczyna miała flaszkę i od powąchania samego korka zrobiło mi się słabo.

Wiem, że Ty należysz do największych fanów tego pachnidła (ta strona na FB to Twoje dzieło??), ale dla mnie te perfumy stracone są na amen. Może za 10, 20 lat. :)
Offline
Awatar użytkownika

fluoryt

Wróżka/Wróżek ;)

  • Posty: 13
  • Rejestracja: 14 11 2011, 15:07

Re: Największe (subiektywnie) perfumeryjne smrody...

Post15 11 2011, 23:31

""........................................................................................Może za 10, 20 lat. :)[/quote]

Nie licz na to!!! Zapach raz źle zapamiętany takim pozostaje. mogę to ocenić z perspektywy 10 i 20 lat (jestem chyba najstarsza na tym forum). Pierwsze swoje zapachy kupowałam w Pewex-e (w skrócie sklep w którym był importowany towar za dolary lub papierki nazywane bonami udające walutę obcego kraju).
Z tego okresu największe śmierdziele to:
OLD SPICE - brudny przepocony marynarz do którego mokrej skóry przykleiła się sól morska, przyprawy korzenne a wszystko to zamknięte w butelce z podłą whiski
EVASION - smrodek bólogłowy
KOBAKO - smrodek slodki dusiciel

A wspłcześnie:
1. CERRUTI 1881 zapach ładny, ale wyjątek potwierdzający regułę to że zapach musi ładnie układać się na skórze,
ten na mojej leży jak 100% "paw" jestem w stanie odstraszyć każdego
2. Flower Kenzo - po psiuknięcia nadgarstka wytrzymałam ok.10min. zmycie wodą nie dało wiele bo skubany jest piekielnie trwały. Mam uraz do tego stopnia że nawet butelka źle mi się kojarzy - pochyla się w agonii .
3. Lola Marc Jacobs - butelka bardzo "babska" więc oczekiwałam "Pani" w miękkich ciepłych aksamitach, a z butelki wyszła "pani" w elastycznym mini, zabłoconych białych długich kozakach z zapachem kiepskiego tytoniu,brudnej tapicerki,spalin, rozlanej benzyny w peruce ze sztucznych blond włosów.
Nie mam odwagi sprawdzić czy znów wyjdzie mi na spotkanie.
Offline
Awatar użytkownika

diggerowa

Uczeń Maga

  • Posty: 495
  • Rejestracja: 15 11 2011, 19:24

Re: Największe (subiektywnie) perfumeryjne smrody...

Post16 11 2011, 7:16

fluoryt pisze:2. Flower Kenzo - po psiuknięcia nadgarstka wytrzymałam ok.10min. zmycie wodą nie dało wiele bo skubany jest piekielnie trwały. Mam uraz do tego stopnia że nawet butelka źle mi się kojarzy - pochyla się w agonii .

Nic dodać, nic ująć. A z tą buteleczką genialne :lol:
Offline
Awatar użytkownika

angel

Uczeń Maga

  • Posty: 598
  • Rejestracja: 16 11 2011, 12:43
  • Lokalizacja: Wybrzeże

Re: Największe (subiektywnie) perfumeryjne smrody...

Post16 11 2011, 13:31

Shalimar :evil: nie mogę znaleźć tam tej wszędzie omawianej wanilii,czuję się polana sokiem cytrynowym i posypana pudrem....brrrrr
przypomniało mi się-F.Kurkdjian Absolue pour le Soir koszmar nie wąchałam nic gorszego
Codziennie rano budzę się piękniejsza, ale dziś to już k**** przesadziłam
Następna

Wróć do Perfumy — forum główne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron